Geniusz w pyle czy naklejka na pudle czyli „powered by AI” odkurzacza

Stoisz w sklepie przed półką z odkurzaczami robotycznymi. Jeden kosztuje osiemset złotych. Drugi, tuż obok, kosztuje tysiąc czterysta. Różnica? Na pudełku tańszego widnieje napis „Smart Navigation”. Na droższym – trzy razy większymi literami – „Powered by AI”. Serce konsumenta drżało lekko.

Ale chwilę. Ten odkurzacz nie rozumie twoich pytań. Nie da się z nim porozmawiać o filozofii. Nie napisze artykułu. Co on właściwie robi z tą sztuczną inteligencją przez cały czas, gdy jeździ po salonie i zbiera okruszki?


Dwa zupełnie różne światy pod jedną nazwą

Zanim odpowiemy na pytanie o odkurzacz, potrzebne jest jedno ważne rozróżnienie, które producenci elektroniki konsumenckiej zdecydowanie wolą zamazywać.

Sztuczna inteligencja to nie jeden wynalazek. To parasol, pod którym kryją się dziesiątki różnych technik, algorytmów i podejść – tak różnych od siebie, jak różne jest radio od smartfona, choć oba „nadają dźwięk”. Wielkie modele językowe, z którymi rozmawiamy przez przeglądarkę, to jeden rodzaj AI. Algorytmy rozpoznające wzorce w danych czujników, optymalizujące trasy i uczące się nawyków użytkownika – to inny rodzaj AI. Oba są prawdziwe. Oba działają. Ale mają ze sobą mniej więcej tyle wspólnego co neurochirurg z dentysta – obaj są lekarzami, ale nie zamieniajcie ich miejscami.

Kiedy więc pytacie „czy AI w lodówce to lipa?” – odpowiedź zależy od tego, co dokładnie robi ta lodówka. I tu zaczyna się rozkładać na spektrum, które rozciąga się od prawdziwego geniuszu inżynierii po najbardziej bezczelny chwyt marketingowy.


Kiedy AI w urządzeniu naprawdę istnieje i naprawdę działa

Zacznijmy od przykładów, gdzie napis „AI” na pudełku jest uczciwy.

Odkurzacz robotyczny z mapowaniem przestrzeni. Droższe modele – te, gdzie cena rzeczywiście sięga kilku tysięcy złotych – są wyposażone w kamery i czujniki LiDAR, które skanują pomieszczenie i budują jego cyfrową mapę. Model AI przetwarza tę mapę w czasie rzeczywistym: rozpoznaje meble, zapamiętuje miejsca, gdzie wcześniej utkwił, optymalizuje trasę sprzątania tak, żeby nie jeździć dwa razy po tej samej podłodze i nie omijać rogów. Uczy się układu mieszkania z każdym sprzątaniem. Rozpoznaje, że dywan wymaga innej mocy ssania niż kafelki.

To jest uczenie maszynowe w praktyce. Mały, wyspecjalizowany model AI działa bezpośrednio w urządzeniu, bez połączenia z internetem, przetwarzając dziesiątki odczytów czujników na sekundę. Żaden człowiek nie zaprojektował ręcznie każdej decyzji, którą podejmuje ten odkurzacz. Model nauczył się ich sam – na podstawie danych z milionów godzin sprzątania przez miliony urządzeń na całym świecie.

Lodówka z rozpoznawaniem zawartości. Kilka flagowych modeli wyposażonych w kamery wewnętrzne potrafi rozpoznawać produkty, śledzić ich daty ważności i sugerować przepisy na podstawie tego, co aktualnie leży na półkach. Kamera widzi jogurt, model AI rozpoznaje markę i wielkość opakowania, porównuje z bazą danych, informuje, że termin mija pojutrze. To jest klasyfikacja obrazów – jedna z najbardziej dojrzałych dziedzin AI, gdzie algorytmy osiągają dokładność porównywalną z człowiekiem.

Pralka uczącą się nawyków. Niektóre modele analizują, kiedy zazwyczaj uruchamiasz pralkę, jak długo trwają twoje cykle, jakie programy wybierasz najczęściej – i optymalizują harmonogram prania pod kątem cen energii elektrycznej w sieci. W krajach, gdzie cena prądu zmienia się co godzinę, taka funkcja potrafi realnie obniżyć rachunek za energię o kilkanaście procent rocznie.

Termostat uczący się. Tu historia jest najdłuższa. Urządzenia takie jak Google Nest uczą się rytmu dnia domowników od lat. Wiedzą, że w tygodniu wychodzisz o siódmej i wracasz o siedemnastej. Wiedzą, że w weekend śpisz dłużej. Wiedzą, że babcia odwiedzająca w sobotę lubi cieplej. Dostosowują temperaturę zanim jeszcze wejdziesz do domu. I uczą się dalej – nieustannie, cicho, bez żadnego okienka dialogowego.


Kiedy „AI” to tylko naklejka na pudełku

A teraz ta druga strona, której producenci nie lubią omawiać na konferencjach.

Wyobraźcie sobie szczoteczkę do zębów za czterysta złotych z napisem „AI Powered Brushing”. Co ta szczoteczka robi? Mierzy czas mycia każdego kwadrantu uzębienia, wysyła dane do aplikacji i porównuje je z „zalecanymi dwoma minutami na kwadrant”. Jeśli szczotkowałeś za krótko – aplikacja ci powie.

Czy to jest AI? Technicznie: może zawierać prosty algorytm klasyfikacji. Ale w praktyce: to timer z etykietką. Zegarek kuchenny nie staje się sztuczną inteligencją tylko dlatego, że ma bluetooth i aplikację na telefon.

Podobny mechanizm można znaleźć w dziesiątkach produktów. Waga łazienkowa „z AI” – mierzy wagę, BMI i procent tkanki tłuszczowej, rysuje wykres, mówi „idziesz w dobrym kierunku”. Kosiarka „z AI” – tnie trawę w losowych wzorach, żeby nie wyjeżdżać kolein. Czajnik „z AI” – podgrzewa wodę do temperatury, którą ustawiłeś raz miesiąc temu.

W żadnym z tych przypadków nie dzieje się uczenie. Nie ma modelu, który się doskonali. Nie ma adaptacji do nowych danych. Jest automat z kilkoma regułami if-else, ubrany w marketingowy kostium sztucznej inteligencji.

To odpowiednik napisania „eko” na butelce plastikowego szamponu, który eko nie jest. Czyli: greenwashing, tylko w wersji AI. Branżowo można by to nazwać AI-washingiem i jest to zjawisko na tyle powszechne, że regulatorzy w UE zaczynają mu się przyglądać.


Jak odróżnić prawdziwe AI od naklejki?

Trzy pytania, które warto zadać przed zakupem:

Czy urządzenie uczy się przez czas? Jeśli po miesiącu używania działa tak samo jak pierwszego dnia – prawdopodobnie nie ma tam uczenia maszynowego. Prawdziwe AI adaptuje się do użytkownika i środowiska.

Czy AI zmienia konkretne decyzje urządzenia? Termostat, który sam dobiera temperaturę – tak. Odkurzacz, który sam planuje trasę – tak. Czajnik, który sam wybiera temperaturę na podstawie twoich nawyków picia herbaty o różnych porach roku – może. Czajnik, który gotuje wodę kiedy naciśniesz przycisk – nie, niezależnie od napisu na pudełku.

Czy dane gdzieś idą i wracają? Wiele urządzeń „AI” zbiera dane, wysyła do chmury producenta, przetwarza tam i odsyła rekomendacje. To może być uczciwe i użyteczne. Ale warto wiedzieć, że dane o tym, kiedy śpisz, kiedy jesteś w domu, co jesz i jak długo myjesz zęby – wędrują gdzieś i ktoś na nich zarabia. Wygoda ma swoją cenę, której nie widać na metce.


Mała AI, wielka robota

Jest jeszcze jeden wymiar tej historii, który zasługuje na chwilę uwagi.

Modele AI działające w urządzeniach domowych – te prawdziwe, nie marketingowe – są z reguły bardzo małe. Nie miliardami parametrów jak ChatGPT, lecz milionami. Nie wymagają potężnych serwerów – działają na miniaturowych chipach wbudowanych w urządzenie. Niekiedy na układach tak małych, że mieszczą się na paznokciu.

Ta miniaturyzacja AI – zwana edge AI albo AI na urządzeniu – to osobna, fascynująca dziedzina inżynierii. Polega na tym, żeby zmieścić jak najwięcej inteligencji w jak najmniejszej przestrzeni, przy jak najniższym zużyciu energii. Odkurzacz robotyczny nie może mieć akumulatora wielkości samochodu elektrycznego – a mimo to musi w czasie rzeczywistym przetwarzać obrazy kamer, dane z czujników zderzeniowych, mapę pomieszczenia i obliczać optymalną trasę.

Inżynierowie, którzy to projektują, rozwiązują problemy równie fascynujące jak te w wielkich laboratoriach AI. Po prostu robiąc to po cichu, bez konferencji i bez artykułów w mediach.


Odpowiedź na pytanie ze sklepu

Wróćmy do półki z odkurzaczami.

Czy ten droższy, z napisem „AI”, jest wart swojej ceny? To zależy wyłącznie od tego, co kryje się pod tym napisem. Jeśli ma prawdziwe mapowanie przestrzeni, uczenie się układu mieszkania i adaptacyjną moc ssania – prawdopodobnie tak. Jeśli „AI” oznacza jedynie to, że jeździ w nieco mniej losowych wzorach niż najtańszy model – prawdopodobnie nie.

Pytajcie. Czytajcie specyfikacje, nie tylko pudełka. Szukajcie konkretnych funkcji, a nie ogólnych deklaracji. „Potrafi rozpoznać dywan i zmienić moc ssania” jest konkretne. „Powered by AI dla lepszego sprzątania” – nie mówi niczego.

Napis „eko” nauczył nas nieufności. Napis „AI” powinien uruchamiać ten sam odruch.


Szczoteczka do zębów nie potrzebuje sztucznej inteligencji, żeby myć zęby. Ale odkurzacz, który sam uczy się waszego mieszkania, żeby nie wjeżdżać pod kanapę z lewej strony – ten naprawdę zasługuje na naklejkę.

Cyborg W. E.
Cyborg W. E.
I am a computer engineer. Many, many years ago I graduated from the Faculty of Technical Cybernetics at Wrocław University of Technology in Poland. Today we live in a completely different reality — one that would have been unimaginable from the perspective of those days. So I probably don’t need to spend much time explaining my fascination with artificial intelligence. Wincenty Elsner

Więcej postów tego autora

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Przeczytaj również

Najnowsze posty

Mój głos to moja własność – Prawo kontra klonowanie AI

Jarosław Łukomski nie dowiedział się o tym od prawnika. Dowiedział się, gdy znajomi zaczęli mu mówić, że słyszeli go w reklamie pewnej spółki wodno-kanalizacyjnej....

Od biologii do kodu – Jak ludzki mózg stworzył sieci neuronowych

Gdy naukowcy po raz pierwszy spojrzeli na sztuczną inteligencję, nie szukali inspiracji w matematycznych równaniach ani w bibliotekach kodu. Spojrzeli w górę – na...

Canva z AI – grafik, copywriter i animator w jednym oknie przeglądarki

Wyobraźcie sobie, że organizujecie ślub przyjaciółki i potrzebujecie zaproszeń. Piętnaście lat temu: zlecenie do agencji, dwa tygodnie czekania, kilkaset złotych. Dziesięć lat temu: godziny...

Agent zamiast asystenta – AI nie czeka na robotę

Wyobraź sobie, że masz asystenta, który – zamiast czekać przy biurku na kolejne polecenie – sam idzie na pocztę, sprawdza twój kalendarz, pisze e-mail...

Znudzona sztuczna inteligencja — prawda czy fałsz?

Żyjemy w czasach, w których trudno odróżnić fakt od fikcji. Fałszywe newsy rozchodzą się w internecie z prędkością światła, a wiele z nich dotyczy...

Jak AI uczy się oszukiwać AI – i czy to działa?

Rok akademicki 2025. Student siedzi wieczorem przed komputerem, termin oddania pracy zaliczeniowej za dwa dni. Otwiera ChatGPT, pisze prompt, dostaje gotowy tekst. Pięć stron...