28 lutego 2026 roku, kilka minut po ósmej rano. Miasto Minab, południe Iranu. Dziewczynki w wieku od siedmiu do dwunastu lat zajmują miejsca w ławkach szkoły Shajareh Tayyebeh. Kilkadziesiąt sekund później budynek przestaje istnieć. Ginie co najmniej 165 osób – większość z nich to uczennice szkoły podstawowej. Tomahawk, naddźwiękowy pocisk manewrujący, trafia w cel z pięciometrową precyzją. Problem w tym, że ten cel był wpisany do bazy danych jako baza wojskowa. Szkoła powstała kilka lat później, po tym jak wyburzono fragment muru oddzielającego ją od kompleksu Korpusu Strażników Rewolucji. W bazie danych nic się nie zmieniło. AI nie wiedziała, że to jest szkoła. Nikt jej o tym nie powiedział – bo przy tysiącu celów uderzanych w ciągu doby, nie było kiedy sprawdzić.
Maszyna, która nie zna litości – i nie zna wątpliwości
Zacznijmy od fundamentalnego nieporozumienia. Kiedy słyszymy „AI na polu walki”, wyobrażamy sobie roboty z filmów science fiction: metalowe humanoidalne istoty strzelające z bioder. Rzeczywistość jest dużo bardziej prozaiczna – i przez to dużo bardziej niebezpieczna.
Współczesna militarna AI to przede wszystkim oprogramowanie do analizy danych. System taki jak izraelski Lavender, ujawniony przez dziennikarzy +972 Magazine, przetwarza ogromne ilości sygnałów wywiadu – połączeń telefonicznych, wzorców przemieszczania się, kontaktów społecznych, danych biometrycznych – i na tej podstawie generuje listę osób uznanych za powiązane z organizacją terrorystyczną. Inny system, zwany Gospel (Ewangelia), robi to samo z budynkami i infrastrukturą. W ciągu doby może wygenerować setki propozycji celów. Dokładnie tyle, ile wcześniej zajmowało analitykom wiele tygodni pracy.
Brzmi jak rozwiązanie idealne, prawda? Szybciej, precyzyjniej, bez emocji, bez zmęczenia.
Jest jeden problem: Lavender miał błąd w mniej więcej dziesięciu procentach przypadków. Co dziesiąta osoba wpisana na listę potencjalnych celów nie miała żadnego realnego związku z Hamasem. I co bardziej niepokojące – izraelscy oficerowie wywiadowczy zeznali mediom, że na każdą propozycję z listy poświęcali średnio około dwudziestu sekund. Tyle wystarczyło, żeby sprawdzić, czy osoba na liście jest płci męskiej. Jeśli tak – cel zatwierdzony.
Człowiek, który miał być „w pętli kontrolnej”, stał się – jak sami opisywali tę sytuację – jedynie pieczątką. Gumową pieczątką, przykładaną do decyzji maszyny.
Rachunek prawdopodobieństwa kontra prawo humanitarne
Tu wchodzimy w samo serce problemu. AI działa probabilistycznie. Mówi: „istnieje osiemdziesiąt procent szans, że ta osoba jest bojownikiem”. Prawo humanitarne, które reguluje działania wojenne od dziesięcioleci, nie zna pojęcia prawdopodobieństwa. Mówi: „musisz być pewien”. Mówi też: „musisz zachować proporcjonalność” i „musisz odróżniać combatantów od cywilów”.
Kiedy algorytm mówi „osiemdziesiąt procent”, a człowiek przez dwadzieścia sekund przykłada pieczątkę, żadna z tych zasad nie jest naprawdę przestrzegana. Odpowiedzialność rozpływa się jak dym. Czy zawinił algorytm? Czy zawinił żołnierz, który zatwierdził cel? Czy zawinił oficer, który dał żołnierzom zbyt mało czasu na weryfikację? Eksperci prawa międzynarodowego nazywają to „luką odpowiedzialności” – responsibility gap.
Sprawa szkoły w Minabie jest tu wręcz podręcznikowym przykładem. Jak ustaliły niezależne dochodzenia prowadzone przez wiele renomowanych mediów, budynek szkolny przez lata figurował w bazach danych wywiadu jako element kompleksu wojskowego. Zmienił się w 2016 roku, kiedy wybudowano mur oddzielający go od bazy, a kilka lat później otwarto w nim szkołę dla dziewcząt. Satelity to widziały – zdjęcia były dostępne publicznie, między innymi w Google Maps. Ale baza danych nie została zaktualizowana. AI jest tak niezawodna jak dane, którymi ją karmiono, i jak ludzie, którzy ją nadzorują. Kiedy ogniwo ludzkie zawodzi – przez złe dane, osłabiony nadzór albo zbyt szybkie tempo – maszyna będzie precyzyjnie wykonywać błąd dalej.
Nobel od dynamitu, Einstein od bomby – i Anthropic od Claude’a
Historia nauki zna takie momenty. Alfred Nobel wynalazł dynamit jako narzędzie górnicze i budowlane. Kiedy zobaczył, do czego służy na polach bitew, przeraził się tak bardzo, że zapisał cały majątek na fundusz pokojowy. Albert Einstein podpisał list do Roosevelta, który uruchomił Manhattan Project – i do końca życia żałował tej decyzji, stając się jednym z najgłośniejszych rzeczników rozbrojenia atomowego.
Dziś w analogicznej sytuacji stoi Anthropic – firma, która stworzyła Claude’a, jeden z najpotężniejszych modeli językowych na świecie. Claude był używany przez Pentagon; według doniesień mediów był zintegrowany z systemem Maven Smart System firmy Palantir, który sugeruje cele bombardowania. Według wielu źródeł Claude był osadzony wewnątrz systemu Maven Smart System firmy Palantir, który na podstawie danych satelitarnych i wywiadowczych proponuje cele z precyzyjnymi współrzędnymi.
W lipcu 2025 roku Anthropic podpisał z Pentagonem kontrakt wart 200 milionów dolarów. Wydawało się, że to wielki sukces. A potem zaczęły się tarcia.
Anthropic postawiło dwa wyraźne warunki: nie zgadza się, żeby jego technologia była używana do masowej inwigilacji obywateli USA ani do w pełni autonomicznych systemów broni – takich, które atakują cele bez udziału człowieka w pętli decyzyjnej. W oświadczeniu firma napisała wprost, że obecne systemy AI po prostu nie są wystarczająco niezawodne, żeby napędzać w pełni autonomiczną broń, i że nie dostarczy produktu, który narazi żołnierzy i cywilów na ryzyko.
Sekretarz obrony Pete Hegseth postawił Anthropic ultimatum: usuńcie ograniczenia albo stracicie kontrakt. Anthropic odmówił. Pentagon oficjalnie zakończył kontrakt z Anthropic i nakazał wszystkim pozostałym kontrahentom wojskowym zaprzestanie korzystania z jego produktów. Zaledwie kilka godzin później OpenAI ogłosił podpisanie własnej umowy z Departamentem Obrony. Rynek wojennej AI nie zostaje pusty.
„Human in the loop” – mit czy gwarancja?
Wojsko często używa pojęcia „człowiek w pętli” – human in the loop – jako zabezpieczenia. To człowiek zawsze podejmuje ostateczną decyzję. W teorii brzmi uspokajająco. W praktyce, gdy system generuje tysiąc celów na dobę, a każdy analityk ma do dyspozycji dwadzieścia sekund na weryfikację – człowiek w pętli to iluzja.
System Maven Smart System poprawnie identyfikuje obiekty z dokładnością około sześćdziesięciu procent – w porównaniu z osiemdziesięcioma czterema procentami dla ludzkich analityków. W trudnych warunkach, na przykład przy złej pogodzie, skuteczność spada poniżej trzydziestu procent. Żaden ukraiński producent dronów bojowych nie decyduje się na pełną autonomię: ostateczny rozkaz uderzenia zawsze wydaje człowiek, bo stawką jest życie cywilów.
Różnica między systemem dronów w wojnie w Ukrainie a systemami na Bliskim Wschodzie jest właśnie w tej jednej kwestii: czy „zatwierdzenie” to rzeczywista decyzja, czy tylko formalność przy taśmie produkcyjnej śmierci.
Kto pilnuje strażników?
Przypadek Anthropic ujawnił coś ważnego: w tej chwili o granicach militarnego AI decydują przede wszystkim korporacje, nie parlamenty. Kongres USA nie uchwalił żadnej ustawy regulującej użycie AI w kontekście bezpieczeństwa narodowego. Pentagon sam narzuca sobie limity, co oznacza, że może je też sam zmieniać – na przykład zezwalając na broń w pełni autonomiczną, jeśli zmieni własną politykę.
To jest paradoks naszych czasów. Firma tworzy potężną technologię z najlepszymi intencjami. Wojsko widzi w niej narzędzie, które może przyspieszyć i zoptymalizować działania bojowe. A gdzieś pomiędzy umową za 200 milionów dolarów a okrągłym stołem negocjacyjnym giną dziewczynki w irańskiej szkole, których imiona nie zmieszczą się w żadnej bazie danych.
Nobel płakał, gdy zobaczył, co zrobili z dynamitem. Einstein przez resztę życia nie mógł się uwolnić od obrazu Hiroszimy. Twórcy Anthropic postawili granicę – i stracili za to kontrakt. Może to drobny gest. Ale w świecie, gdzie maszyny coraz szybciej przykładają pieczątki do decyzji o życiu i śmierci, drobne gesty mają znaczenie.
Bo ktoś musi powiedzieć „nie”. Zanim nikt nie będzie miał na to dwudziestu sekund.
Artykuł oparty na materiałach z: Washington Post, Military Times, +972 Magazine, CNN, Al Jazeera, CNBC, Atlantic Council, Electronic Frontier Foundation, Anthropic (oświadczenie z 26 lutego 2026). Dochodzenie w sprawie ataku na szkołę w Minabie jest nadal w toku – część faktów może ulec zmianie w miarę publikowania kolejnych ustaleń.


