Mistrz po latach treningów – jak powstaje inteligentny model AI

Wyobraź sobie zawodnika, który przez lata trenuje w zamkniętym ośrodku sportowym. Pochłania tysiące godzin ćwiczeń, ogląda miliony powtórek, analizuje każdy błąd i każdy sukces. Nie śpi, nie je, nie narzeka. Kiedy w końcu wychodzi na arenę – jest gotowy. Ale uwaga: to, co dzieje się na świecie po zakończeniu jego treningów, już go nie dotyczy. Jest doskonały – i jednocześnie zawieszony w czasie.

Dokładnie tak wygląda życie modelu AI.

Zanim padnie pierwsze słowo – skąd bierze się wiedza?

Trening modelu językowego zaczyna się od czegoś, co trudno sobie nawet wyobrazić: ogromnego zbioru tekstów. Mówimy o setkach miliardów – a w przypadku największych modeli nawet bilionach – słów zebranych z całego internetu, książek, artykułów naukowych, forów, encyklopedii i baz danych. To surowy materiał, z którego model ma się nauczyć… wszystkiego.

Ale sama ilość danych to dopiero początek. Zanim trafią do systemu, przechodzą przez długi proces czyszczenia: usuwane są duplikaty, spam, teksty niskiej jakości i treści szkodliwe. To żmudna robota, często wykonywana przez tysiące ludzi oceniających próbki ręcznie. Trochę jak sortowanie milionów książek w bibliotece – tylko że w tempie, którego żaden bibliotekarz by nie udźwignął.

Etap pierwszy: nauka z błędów – pre-training

Właściwy trening zaczyna się od etapu zwanego pre-trainingiem. Model dostaje fragmenty tekstów i jego zadanie jest na pozór proste: zgadnąć, jakie słowo powinno pojawić się jako następne. Jeśli zgadnie dobrze – nic się nie dzieje. Jeśli źle – w sieci neuronowej zachodzi korekta. Miliardy takich korekt, powtarzane przez tygodnie lub miesiące, stopniowo kształtują model zdolny do rozumienia języka, kontekstu, logiki i faktów.

To trochę jak nauka gry na pianinie metodą prób i błędów – tyle że model „ćwiczy” setki milionów razy na dobę, 24 godziny na dobę, na tysiącach specjalistycznych procesorów GPU. Koszt energii i sprzętu dla największych modeli mierzy się w dziesiątkach, a nawet setkach milionów dolarów. Trening GPT-4 czy Claude 3 Opus to przedsięwzięcie porównywalne budżetem do produkcji dużego hollywoodzki blockbustera.

Etap drugi: szlifowanie charakteru – fine-tuning

Kiedy pre-training dobiegnie końca, model wie dużo – ale nie zawsze zachowuje się właściwie. Potrafi pisać rasistowskie żarty równie sprawnie, co opisy przyrody. Nie rozróżnia pytania pomocnego od szkodliwego. Mówi wprost: jest inteligentny, ale nieudomowiony.

Tu zaczyna się fine-tuning, czyli dostrajanie. Model dostaje teraz bardziej konkretne zadania: odpowiadaj na pytania, rozwiązuj problemy, bądź pomocny i bezpieczny. Specjaliści przygotowują setki tysięcy przykładowych rozmów, w których model uczy się, jak powinien reagować.

Najważniejszym narzędziem na tym etapie jest technika zwana RLHF – Reinforcement Learning from Human Feedback, czyli uczenie ze wzmocnieniem na podstawie ocen ludzkich. Prawdziwi oceniający – często setki lub tysiące osób – porównują odpowiedzi modelu i wskazują, które są lepsze. Model uczy się naśladować preferencje ludzi. To właśnie RLHF sprawia, że chatbot brzmi przyjaźnie, a nie jak sucha encyklopedia.

Etap trzeci: specjalizacja – trening pod konkretne zadanie

Tak jak w sporcie istnieją zawodniki sprinterzy, maratończycy i ciężarowcy – choć wszyscy przeszli podobne podstawy atletyczne – tak modele AI trenuje się też pod konkretne zastosowania.

Model do generowania kodu dostaje ogromne ilości repozytoriów programistycznych i uczy się rozumieć nie tylko składnię, ale i logikę oprogramowania. Model medyczny jest dostrajany na artykułach z recenzowanych czasopism naukowych. Model do obsługi klienta trenuje na przykładach rozmów, w których liczy się uprzejmość i precyzja, nie kreatywność. Model multimodalny – zdolny do analizy obrazów – musi przejść osobny trening na milionach par: zdjęcie plus opis.

To oznacza, że za każdym interfejsem AI, z którym się stykasz – w banku, w przychodni, na platformie e-commerce – może stać inaczej wytrenowany specjalista. Ten sam bazowy model, ale o zupełnie innym profilu umiejętności.

Ile to wszystko trwa?

Czas treningu zależy od skali. Mały model, który można uruchomić na laptopie, może być wytrenowany w ciągu kilku dni. Średniej wielkości – kilka tygodni. Największe modele, takie jak te stojące za GPT-4 czy Claude 3 Opus, trenowały się przez wiele miesięcy na klastrach tysięcy procesorów graficznych. Warto uświadomić sobie, że te procesory działają równolegle – to nie jeden superkomputer, ale coś na kształt ogromnej fabryki myślenia.

Co potrafi dobrze wytrenowany model?

Wynik tego wysiłku jest imponujący. Dobrze wytrenowany model potrafi prowadzić rozmowę w kilkudziesięciu językach, pisać kod w dziesiątkach języków programowania, streszczać dokumenty prawne, tłumaczyć poezję, diagnozować błędy w arkuszu kalkulacyjnym, a przy okazji wyjaśniać dzieciom, dlaczego niebo jest niebieskie.

Ale jest pewien szczegół, o którym warto pamiętać.

Zamrożony w czasie – życie po treningu

Kiedy trening dobiegnie końca, model przestaje się uczyć. Dosłownie. Jego wiedza zostaje zapieczętowana w konkretnym momencie – nazywamy to knowledge cutoff, czyli datą graniczną wiedzy. Wszystko, co wydarzyło się po tym dniu – nowe odkrycia, wybory, kataklizmy, premiery filmów – jest dla modelu po prostu nieistniejące.

Model żyje odtąd w izolacji od bieżącego świata. Może być genialny, elokwentny i niezwykle pomocny – ale gdy pytasz go o wczorajsze wiadomości, a odpowie ci wiedzą sprzed roku lub dwóch. Trochę jak ekspert, który wrócił właśnie z wieloletniej wyprawy naukowej na Antarktydę i dopiero próbuje nadrobić zaległości.

Jedyną furtką jest podłączenie modelu do zewnętrznych narzędzi – wyszukiwarki internetowej lub baz danych – albo przeprowadzenie kolejnego treningu. To drugie bywa kosztowne i skomplikowane, więc producenci decydują się na nie rzadko, zazwyczaj przy okazji wypuszczenia nowej wersji modelu. Można powiedzieć, że dotrenowanie to awans na wyższy poziom rozgrywek – i zasługuje na nie tylko model, który udowodnił swoją wartość.

Następnym razem, gdy skorzystasz z chatbota, pamiętaj: rozmawiasz z kimś, kto przez miesiące uczył się w zamkniętym ośrodku, a potem wyszedł w świat – i od tamtej chwili patrzy na niego przez szybę. Mądry. Sprawny. I trochę nieświadomy tego, co właśnie zdarzyło się za oknem.

Cyborg W. E.
Cyborg W. E.
I am a computer engineer. Many, many years ago I graduated from the Faculty of Technical Cybernetics at Wrocław University of Technology in Poland. Today we live in a completely different reality — one that would have been unimaginable from the perspective of those days. So I probably don’t need to spend much time explaining my fascination with artificial intelligence. Wincenty Elsner

Więcej postów tego autora

Przeczytaj również

Najnowsze posty

Tajemnica konfabulacji i jak sobie z nią radzić

Dlaczego AI „zmyśla"? Sztuczna inteligencja podaje fałszywy cytat z pewną miną eksperta. Wymyśla nieistniejącą książkę i opisuje jej fabułę w najdrobniejszych szczegółach. Podaje datę zdarzenia,...

Czy AI potrafi szczekać — i co to oznacza?

Dotychczas ze zwierzętami mogliśmy sobie porozmawiać tylko w noc wigilijną 24 grudnia. Bo tylko wtedy zwierzęta mówią ludzkim głosem — tak przynajmniej twierdzi legenda...

API – magiczne słowo, które napędza połowę internetu

Siedzisz w restauracji. Przeglądasz menu, decydujesz się na makaron z truflami i przywołujesz kelnera. Kelner podchodzi, zapisuje zamówienie, zanosi je do kuchni. Kilkanaście minut...

Czy klawiatura podzieli los maszyny do pisania

Był rok 1986. W każdej redakcji, każdym urzędzie i każdym biurze rachunkowym słyszało się ten charakterystyczny, rytmiczny stukot. Maszyna do pisania była narzędziem tak...

Cyfrowy zespół marzeń – Dlaczego AI nie zna się na wszystkim

Wyobraźcie sobie, że szukacie specjalisty do remontu. Dzwonicie do jednej osoby i mówicie: „Proszę mi pomalować ściany, przeprojektować instalację elektryczną, ułożyć kafle i przy...

Czy sztuczna inteligencja czyta w naszych snach?

Przeczytałeś może taki nagłówek: "Japońscy naukowcy stworzyli model sztucznej inteligencji, która rejestruje i potem odtwarza nasze sny". Brzmi jak zapowiedź nowego odcinka science fiction....