Wyobraź sobie sklep z aplikacjami — taki jak ten w Twoim telefonie, gdzie pobierasz nawigację, grę w Sudoku albo aplikację do zamawiania jedzenia. Teraz wyobraź sobie, że zamiast gotowych aplikacji sprzedaje się tam wyspecjalizowanych asystentów AI, z których każdy jest ekspertem w czymś innym. Jeden zna się tylko na prawie podatkowym. Drugi potrafi napisać scenariusz filmowy w stylu Kubricka. Trzeci analizuje wyniki badań krwi i tłumaczy je prostym językiem. I każdego z nich mógł zbudować zwykły człowiek — bez napisania ani jednej linii kodu.
Dokładnie tym jest GPT Store.
App Store dla sztucznej inteligencji
GPT Store to platforma OpenAI — firmy stojącej za ChatGPT — uruchomiona oficjalnie w styczniu 2024 roku. Jej idea jest prosta: każdy użytkownik ChatGPT może stworzyć własną, wyspecjalizowaną wersję tego asystenta i udostępnić ją innym. Te wyspecjalizowane wersje nazywają się custom GPTs.
Skala zjawiska zaskoczyła chyba nawet samych twórców. W ciągu zaledwie dwóch pierwszych miesięcy od uruchomienia możliwości budowania własnych botów użytkownicy stworzyli ich ponad trzy miliony. Dla porównania — Apple potrzebował kilku lat, żeby App Store osiągnął milion aplikacji. Tutaj podobny wynik padł w osiem tygodni.
Czym jest custom GPT — i czym nie jest
Zanim ktoś wyobrazi sobie laboratoria naukowców programujących własne modele językowe — zatrzymajmy się. Custom GPT to nie jest nowy, odrębny model sztucznej inteligencji. Mózg pozostaje ten sam — ChatGPT. Możesz natomiast „wytrenować” go na własnej wiedzy — wgrać dokumenty, instrukcje, bazy danych — choć ściśle rzecz biorąc, nie zmieniasz samego modelu, lecz dajesz mu precyzyjny kontekst do pracy.
Możesz poinstruować bota: zawsze odpowiadaj po włosku, albo jesteś doradcą finansowym, nigdy nie doradzaj konkretnych akcji, albo masz dostęp do regulaminu naszej firmy i tylko na jego podstawie odpowiadasz na pytania pracowników. Do tego można wgrać własne dokumenty — pliki PDF, arkusze kalkulacyjne, bazy wiedzy — i bot będzie z nich czerpał odpowiedzi.
Najpopularniejsze kategorie w GPT Store mówią wiele o tym, czego ludzie szukają: asystenci osobiści, nauka programowania, generowanie obrazów, pisanie kreatywne, a nawet gaming i rozrywka. Sukces osiąga niekoniecznie najbardziej skomplikowany bot — lecz ten, który rozwiązuje konkretny, palący problem konkretnej grupy ludzi.
Kto to buduje i po co
Wśród twórców custom GPTs można wyróżnić trzy typy.
Pierwszy to hobbista — ktoś, kto zbudował bota dla własnej przyjemności lub wygody. Bot, który zna na pamięć wszystkie przepisy z babcinego zeszytu i odpowiada w jej stylu. Bot, który pomaga planować treningi pod konkretny maraton. Bot do nauki japońskiego osadzony w fikcyjnym świecie Gwiezdnych Wojen. Takie projekty nigdy nie trafią na pierwsze strony gazet, ale ich twórcy mają z nich realną korzyść każdego dnia.
Drugi typ to ekspert, który digitalizuje swoją wiedzę. Prawnik, który stworzył bota odpowiadającego na pytania o podstawy prawa najmu. Dietetyczka, której bot wylicza kaloryczność posiłków i sugeruje zamienniki. Nauczyciel matematyki, którego asystent AI tłumaczy zadania na maturę. W tym modelu bot staje się przedłużeniem eksperta — dostępnym całą dobę, nigdy niezmęczonym, zawsze cierpliwym.
Trzeci typ to przedsiębiorca, który od razu widzi w bocie produkt. I tu robi się naprawdę interesująco.
Ile to kosztuje — i kto za co płaci
Żeby zbudować i opublikować własnego custom GPT, potrzebujesz płatnej subskrypcji ChatGPT Plus — dwadzieścia dolarów miesięcznie. To jedyna opłata po stronie twórcy. Nie płacisz za tokeny, nie płacisz za serwery, nie płacisz za każdą rozmowę, którą ktoś będzie prowadził z Twoim botem.
Kiedy użytkownik rozmawia z Twoim GPT, zużywa zasoby ze swojego własnego konta. Jeśli ma darmowy plan — ma limity wiadomości i słabszy model. Jeśli ma subskrypcję płatną — wykorzystuje jej zasoby. W obu przypadkach Twój abonament za 20 dolarów nie rośnie.
OpenAI w tym układzie jest gospodarzem, który wynajmuje plac targowy. Tworzysz stoisko bezpłatnie (w ramach subskrypcji), a wszystkich odwiedzających obsługuje gospodarz na własny koszt. Nic dziwnego — każdy nowy użytkownik, który przychodzi do GPT Store skuszony Twoim botem i wykupuje abonament, jest dla OpenAI czystym zyskiem.
A to zarabianie?
I tu dochodzimy do sedna, bo GPT Store od początku był reklamowany nie tylko jako miejsce do dzielenia się botami, ale jako platforma, na której można zarabiać. Jak to działa?
OpenAI zapowiedziało program podziału przychodów oparty na zaangażowaniu użytkowników. Model przypomina bardziej Spotify niż App Store: nie dostajesz pieniędzy za każde „użycie” Twojego bota, lecz proporcjonalny udział w puli przychodów z subskrypcji kont OpenAI — zależnie od tego, ile czasu i rozmów użytkownicy poświęcają Twojemu GPT. Szczegółowe kryteria nie są publicznie znane.
W praktyce program działa jako pilotaż skierowany na razie do ograniczonej grupy twórców w Stanach Zjednoczonych, z progiem minimalnym 25 rozmów tygodniowo, poniżej którego wypłata nie przysługuje. Szacowane stawki to około 3 centów za rozmowę — co oznacza, że tysiąc dolarów miesięcznie wymaga ponad 33 000 rozmów. Większość twórców nie zarabia w ten sposób nic.
Ale to nie jest jedyna droga do pieniędzy — i być może nie najciekawsza.
Szereg twórców nie zamierza wchodzić do programu OpenAI, ponieważ mają pomysł na monetyzację GPTs bezpośrednio. Schemat jest prosty: tworzysz bota z realną wartością, udostępniasz go przez link i pobierasz własną opłatę — przez Stripe, Patreon, Gumroad lub jakikolwiek inny system płatności. Użytkownik płaci Tobie za dostęp do bota, a OpenAI płaci za subskrypcję konta. Dwie niezależne transakcje, Ty kontrolujesz swoją część całkowicie. Żeby była jasność: mimo tego, że to jest Twój bot, dla użytkowników dostępny jest wyłącznie z poziomu konta OpenAI.
Inni nie sprzedają dostępu do bota, lecz używają go jako wizytówki eksperta — bot przyciąga uwagę, buduje zaufanie, a potem kieruje zainteresowanych do płatnych konsultacji, kursów czy usług. Jeszcze inni budują wewnętrzne narzędzia dla firm — i właśnie tam potencjalnie są największe pieniądze, choć już poza GPT Store jako takim.
Jednego nie ma i póki co nie zapowiada się w najbliższym czasie: możliwości kupienia sobie lepszego miejsca w sklepie. GPT Store nie oferuje płatnej reklamy. Wyróżnione pozycje to wybory redakcji OpenAI, nie efekt aukcji słów kluczowych.
Demokratyzacja czy złudzenie?
GPT Store naprawdę zburzył jeden mur — techniczny. Jeszcze kilka lat temu stworzenie wyspecjalizowanego asystenta AI wymagało zespołu inżynierów, miesięcy pracy i budżetu liczonego w setkach tysięcy dolarów. Dziś robi to studentka w akademiku podczas weekendu.
Czy każdy zarobi? Nie — tak samo, jak nie każda aplikacja w App Store staje się hitem. Na trzy miliony stworzonych GPTs tylko około 159 tysięcy jest aktywnych publicznie. Większość znika w tłumie, podobnie jak większość aplikacji mobilnych ginie na dziesiątej stronie wyników wyszukiwania.
Ale to nie jest argument przeciwko próbowaniu. To argument za tym, żeby budować z głową — rozwiązując konkretny problem dla konkretnych ludzi, a nie liczyć wyłącznie na magię algorytmu. Jak w każdym nowym ekosystemie: pierwsi, którzy zajmą dobrą niszę, mają największą szansę. A bariera wejścia nigdy nie była niższa.
A w kolejnym artykule — Podręcznik budowy własnego bota GPT.


