Skąd AI wie to, co wie – i dlaczego czasem nie wie nic?

Zadajecie AI pytanie o wczorajszy wynik meczu. Odpowiada pewnie i rzeczowo. A wynik jest błędny – pochodzi sprzed kilku miesięcy. Pytacie o nowo otwartą restaurację w waszym mieście. Nie wie, że istnieje. Pytacie o kurs dolara. Podaje liczbę, która była aktualna pół roku temu.

Czy AI to wielka wyszukiwarka z całym internetem w głowie? Czy raczej – coś zupełnie innego? I skąd te wszystkie dziury w wiedzy, skoro przecież „wie” tak wiele?


Nie wyszukiwarka. Encyklopedia. Ale zamrożona.

Zacznijmy od fundamentalnego nieporozumienia, które dotyczy większości nowych użytkowników AI.

Wyszukiwarka – Google, Bing, cokolwiek – działa jak okno. Wysyłacie zapytanie, okno otwiera się na bieżący internet, algorytm przegląda setki miliardów stron i zwraca te, które pasują najlepiej. Wszystko dzieje się na żywo, w czasie rzeczywistym, każdego dnia.

Model językowy działa zupełnie inaczej. Wyobraźcie sobie nie okno, lecz encyklopedię. Bardzo, bardzo grubą encyklopedię – obejmującą teksty z całego internetu, miliony książek, artykuły naukowe, fora, blogi, kod programistyczny, przepisy kulinarne – wszystko to, co kiedykolwiek udało się zebrać podczas treningu. Tę encyklopedię wydrukowano, oprawiono w twardą okładkę i wręczono modelowi.

Ale wydrukowano ją konkretnego dnia.

I od tego dnia – żadna strona się nie zmienia, żaden artykuł nie jest dopisywany, żaden wynik meczu nie jest aktualizowany. Model nosi tę encyklopedię w sobie jak wbudowaną bibliotekę. Nie sięga do internetu przy każdej odpowiedzi. On już wie – albo raczej: wiedział, w momencie gdy go uczono.

Ta data wydruku ma swoją nazwę: data graniczna wiedzy albo, po angielsku, knowledge cutoff. I jest kluczem do zrozumienia wielu frustrujących zachowań AI.


Kiedy zamrożono encyklopedię?

Każdy model ma swoją datę graniczną – i jest ona inna dla różnych systemów. Jeden model „wie” o świecie do końca 2023 roku. Inny – do połowy 2024. Jeszcze inny może być nowszy.

Ale między datą zamrożenia wiedzy a momentem, gdy wy rozmawiacie z modelem, upływają miesiące. Niekiedy rok, dwa lata. Tyle trwa proces treningu, testowania i wypuszczenia na rynek. A potem model funkcjonuje kolejne miesiące i lata – coraz bardziej oddalając się od teraźniejszości.

Wyobraźcie sobie człowieka, który przez rok siedział w szczelnie zamkniętym bunkrze bez dostępu do jakichkolwiek informacji z zewnątrz. Jest inteligentny, oczytany, świetnie mu się rozmawia – ale o wszystkim, co wydarzyło się w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, nie ma bladego pojęcia. I co gorsze – może nie zawsze wiedzieć, że nie wie. Zapytany o coś, co zdarzyło się już po zamknięciu bunkra, może sięgać do tego, co pamięta sprzed izolacji, i podawać nieaktualne informacje z pełnym przekonaniem.

To właśnie mechanizm stojący za błędnymi datami, nieaktualnymi cenami i nieistniejącymi już instytucjami, które AI wymienia bez mrugnięcia okiem.


Skoro AI nie przeszukuje internetu – to skąd ją stać na aktualności?

I tu wkraczamy w najciekawszy fragment tej historii.

Twórcy modeli szybko zdali sobie sprawę z problemu. Zamrożona encyklopedia sprawdza się świetnie przy pytaniach ponadczasowych – jak działa silnik spalinowy, co to jest sonata, dlaczego niebo jest niebieskie. Ale przy pytaniach o bieżące sprawy – jest bezużyteczna albo wręcz myląca.

Rozwiązanie? Nie uczono modeli szybciej ani częściej. Dano im pomocników.


Kolega od internetu – jak działa wyszukiwanie zewnętrzne

Współczesne systemy AI – te, z którymi rozmawiacie na co dzień – często nie działają samotnie. Działają w drużynie.

Wyobraźcie sobie prawnika z ogromną wiedzą teoretyczną, który pracuje razem z asystentem. Prawnik zna prawo, rozumie kontekst, potrafi konstruować argumenty i pisać pisma. Ale gdy potrzebuje aktualnego wyroku sądowego sprzed tygodnia – mówi asystentowi: „Sprawdź to w bazie orzeczeń.” Asystent biegnie, szuka, przynosi wydruk. Prawnik czyta, interpretuje, włącza do odpowiedzi.

AI z dostępem do wyszukiwarki działa dokładnie tak. Gdy zadajecie pytanie wymagające świeżych danych – model rozpoznaje, że jego encyklopedia może być niewystarczająca. Wysyła zapytanie do zewnętrznego narzędzia wyszukiwania: specjalnego interfejsu połączonego z internetem. Ten interfejs przeszukuje sieć – bieżącą, aktualną, żywą. Zwraca wyniki. Model je czyta, rozumie, przetwarza i włącza do swojej odpowiedzi.

Cały ten proces trwa sekundy. A użytkownik często nie wie, że się wydarzył.


Jak model wie, kiedy sięgnąć po pomoc?

To dobre pytanie – i odpowiedź jest fascynująca.

Model nie ma wbudowanego kalendarza. Nie wie dokładnie, który dziś dzień. Ale potrafi rozpoznać rodzaj pytania. Słowa takie jak „dziś”, „teraz”, „aktualny”, „najnowszy”, „wczoraj”, „w tym roku” – to sygnały, że zapytanie dotyczy bieżącości. Model uczy się z tych sygnałów i decyduje: to wymaga weryfikacji w zewnętrznym źródle.

Podobnie działa przy konkretnych faktach, które zmieniają się w czasie: kursy walut, wyniki sportowe, ceny akcji, skład rządów, premiery filmów. Dobrze skonfigurowany system AI rozpozna te kategorie i automatycznie sięgnie po aktualne dane – zamiast serwować wiedzę sprzed roku.

Słabo skonfigurowany – lub tańszy, prostszy model bez dostępu do wyszukiwania – po prostu odpowie z encyklopedii. I będzie brzmiał przekonująco, nawet jeśli odpowiedź jest błędna.


Dlaczego nie dać AI stałego dostępu do całego internetu?

To pytanie pada naturalnie. Skoro problem jest znany – dlaczego nie rozwiązać go raz na zawsze, łącząc każdy model z żywym internetem na stałe?

Odpowiedź jest kilkuwarstwowa.

Po pierwsze – prędkość i koszt. Każde przeszukanie internetu to operacja, która zajmuje czas i zasoby. Modele odpowiadają na miliardy zapytań dziennie. Gdyby każde z nich wymagało pełnego przeszukania sieci, koszty i czas odpowiedzi wzrosłyby dramatycznie.

Po drugie – jakość i wiarygodność. Internet jest pełen fałszywych informacji, dezinformacji, niskiej jakości treści. Model, który bezkrytycznie pobiera dane z każdej strony internetowej, staje się podatny na manipulację. Kontrolowane, selekcjonowane wyszukiwanie jest bezpieczniejsze niż nieograniczony dostęp do wszystkiego.

Po trzecie – wiele pytań w ogóle nie wymaga bieżących danych. Filozofia, historia, nauka, gotowanie, psychologia – w tych obszarach zamrożona encyklopedia jest wystarczająca. Wysyłanie zapytania do internetu za każdym razem, gdy ktoś pyta o przepis na żurek, byłoby marnowaniem zasobów.

Dlatego współczesne systemy stosują kompromis: model ma swoją wbudowaną wiedzę, a wyszukiwanie zewnętrzne uruchamia selektywnie – tam, gdzie jest naprawdę potrzebne.


Jak wiedzieć, z czym mamy do czynienia?

Prosta zasada: pytajcie AI o jej własne ograniczenia.

„Do kiedy sięga twoja wiedza?” – dobry model odpowie szczerze. „Czy właśnie sprawdziłeś te dane w internecie?” – też odpowie. Wiele systemów informuje o tym wprost w odpowiedzi, dodając: „Zgodnie z informacjami dostępnymi do [data]…” albo „Korzystałem z zewnętrznego wyszukiwania, oto źródła.”

Jeśli AI nie wskazuje źródeł i nie sygnalizuje ograniczeń czasowych przy pytaniach o bieżące zdarzenia – traktujcie odpowiedź jak wskazówkę, nie pewnik. Zweryfikujcie w aktualnym źródle.

Bo AI to nie wyrocznia. To niezwykle sprawny pomocnik, który – jak każdy pomocnik – ma swoje granice. Zna je ten, kto go rozumie.


Gdy następnym razem AI poda wam pewnie cenę biletu lotniczego albo wynik wyborów w jakimś kraju – przypomnijcie sobie zamrożoną encyklopedię. Zapytajcie, skąd ma tę informację. Dobra AI wam odpowie. I właśnie po tym ją poznacie.

Cyborg W. E.
Cyborg W. E.
I am a computer engineer. Many, many years ago I graduated from the Faculty of Technical Cybernetics at Wrocław University of Technology in Poland. Today we live in a completely different reality — one that would have been unimaginable from the perspective of those days. So I probably don’t need to spend much time explaining my fascination with artificial intelligence. Wincenty Elsner

Więcej postów tego autora

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Przeczytaj również

Najnowsze posty

Zbuduj własnego bota — i zarabiaj

Wyobraź sobie sklep z aplikacjami — taki jak ten w Twoim telefonie, gdzie pobierasz nawigację, grę w Sudoku albo aplikację do zamawiania jedzenia. Teraz...

Twarz w bazie danych – Inwigilacja, prawo i walka o anonimowość

Twarz w bazie danych: Inwigilacja, prawo i walka o prawo do bycia anonimowym Chodzisz po mieście. Mijasz kamery monitoringu – jest ich w polskich miastach...

Drogi Maturzysto – mam dla ciebie złą i dobrą wiadomość

Zła wiadomość to taka, że kilka kierunków, które jeszcze niedawno wydawały się pewną przepustką do dobrego życia, dziś miga czerwonym lub żółtym światłem. Dobra...

Spór o własność – kto podpisze obraz namalowany przez maszynę

Wyobraź sobie, że wchodzisz do galerii sztuki. Na ścianie wisi piękny obraz – olej na płótnie, mistrzowska kompozycja, poruszające kolory. Pytasz o autora. Właściciel...

Doradca z konkurencji radzi co wybrać – GPT czy Gemini?

Doradca z konkurencji mówi, co wybrać Zastrzeżenie na wstępie, które uczciwy sprzedawca powinien złożyć zanim zacznie: nie jestem neutralny. Jestem Claude z Anthropic. Reprezentuję konkurencję....

Cyfrowy poliglota – W jakim języku myśli AI

Wyobraźcie sobie kogoś, kto potrafi płynnie zamówić kawę w Paryżu, napisać esej o filozofii w języku mandaryńskim, przetłumaczyć instrukcję obsługi z islandzkiego na suahili,...